Choroby układu moczowego
Rak jądra
Rak nerki
Rak prostaty
Rak pęcherza moczowego
Nasza strona
Strona główna
O nas
Aktualności
Fotogaleria
Bezpłatna infolinia!
Pliki do pobrania
Wesprzyj nas !
Kontakt
English
Nasze logo


  pobierz nasze logo

Polskie Towarzystwo Urologiczne
Polska Unia Onkologii
Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej
Centrum Onkologii w Warszawie

Epidemia zglobalizowanej cywilizacji PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
16.08.2008.
Publikujemy rozmowę z lekarzem medycyny dr. hab. n. med. Magdaleną Bielską-Lasota, specjalistą w zakresie epidemiologii, członkiem grupy ekspertów w pro­jekcie EUROCHIP. Na co dzień dr Bielska-Laso­ta pracuje w Centrum Onkologii – Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Rozmawiała Joanna Knapik – Doniesienia w czasopismach nauko­wych czy nawet w prasie popularnej po­zwalają zauważyć krzepiący trend – me­tody i leki w onkologii są coraz bardziej skuteczne. Z drugiej jednak strony lecze­nie jest coraz droższe, a chorych na raka przybywa. Pani Docent, jak Pani, jako le­karz epidemiolog zajmujący się od wielu lat chorobami nowotworowymi ocenia perspektywy zwalczania tych chorób na świecie? Czy nadal choroby nowotworo­we będą jedną z głównych przyczyn zgo­nów?– Niestety, wydaje się, że jeszcze dłu­go tak będzie zwłaszcza w krajach wyso­ko rozwiniętych, gdzie większość zgonów powodują obecnie tzw. choroby cywiliza­cyjne, w przeciwieństwie do chorób za­kaźnych, jak było jeszcze kilkadziesiąt lat temu. We współczesnym świecie występo­wanie nowotworów ma charakter epide­mii. Świat podjął już z nią walkę. Podob­nie, do niedawna walczono z epidemiami ciężkich chorób zakaźnych, np. ospą praw­dziwą, która dzięki stosowaniu skutecz­nej szczepionki i skoordynowaniu działań w 1977 roku zniknęła z mapy świata. Nie znaczy to jednak, że choroby zakaźne cał­kowicie straciły na znaczeniu. Przeciwnie, to dzięki sprawnemu nadzorowi epidemio­logicznemu, wykorzystaniu potężnej wie­dzy i wieloletniemu doświadczeniu w kra­jach wysokorozwiniętych udaje się dzisiaj skutecznie zapobiegać niektórym epide­miom chorób zakaźnych.W niektórych krajach planowa walka z rakiem także przynosi już pozytywne zmiany. Obserwuje się zmniejszenie umie­ralności na niektóre nowotwory, chorzy żyją dłużej i zachowują wysoką jakość ży­cia. Dzięki profilaktyce pierwotnej mniej osób zachoruje. Stąd, między innymi, jed­nym z priorytetów polityki zdrowotnej Unii Europejskiej jest zwalczanie nowotwo­rów złośliwych. Jest to nowe wyzwanie dla medycyny i społeczeństwa, a przede wszystkim dla osób podejmujących decy­zje w kwestiach polityki zdrowotnej. Prio­rytetowe potraktowanie tego zagadnienia podczas prezydencji Słowenii i Portugalii w UE przyczyniło się do opracowania jed­norodnego dokumentu w ramach unijne­go programu „The Public Health Program­me”, który wytycza strategię walki z ra­kiem w Europie z uwzględnieniem potrzeb regionalnych. Dokument zatytułowany „Responding to the Challenge of Cancer in Europe” (http://www.euro.who.int/obser­vatory/Publications/2007/20080204_1), zawiera zalecenia oparte na współczesnej wiedzy sprawdzonej metodami naukowymi w oparciu o dane populacyjne, z uwzględ­nieniem kosztów interwencji. Chodzi o za­chowanie równowagi pomiędzy najwyższą skutecznością tych działań w populacji przy równoczesnym utrzymaniu najniższych kosztów. W dokumencie usystematyzowa­no znane i stosowane metody walki z no­wotworami na każdym etapie rozwoju cho­roby począwszy od zapobiegania, poprzez wczesne rozpoznawanie, leczenie, rehabi­litację i wreszcie leczenie terminalne. Za­prezentowano także metody pozwalające ocenić, czy stosowana interwencja jest sku­teczna i stosownie finansowana, tzn. speł­nia kryterium zwane „cost-effectiveness”. Zastosowanie mają tu wskaźniki CHI (Can­cer Health Indicator). Umożliwiają one mo­nitorowanie zasięgu epidemii oraz wyni­ków jej zwalczania. W epidemiologii chorób zakaźnych proces ten nazywa się „nadzo­rem epidemiologicznym”. Ten stały nadzór w odniesieniu do chorób nowotworowych umożliwia modyfikację, a nawet wycofanie interwencji o niezadawalającej skuteczno­ści lub nie spełniającej kryterium „cost-ef­fectiveness” – czyli zwykle niewspółmier­nie kosztownej w stosunku do jej skutecz­ności w populacji. Karta z Bangkoku 2005: Prawo do zdrowia jest jednym z pod­stawowych praw człowieka Zgodnie z zaleceniami UE najlepiej, je­śli program walki z rakiem jest realizowa­ny w ramach programów narodowych lub regionalnych. Zapewnia to płynne finanso­wanie i systematyczną ocenę. Bardzo waż­ne jest, żeby wyniki interwencji oraz kosz­ty mogły być w Europie porównywane, co ułatwia współpracę oraz podejmowanie de­cyzji. Pozwala to także na bieżące informo­wanie opinii publicznej. Tu też mają zasto­sowanie wspomniane wskaźniki CHI.Mimo podjęcia tych działań, według oszacowań WHO epidemia nowotworów wciąż będzie się rozwijać – w wyniku sta­rzenia się społeczeństwa oraz stale wzra­stającej ekspozycji na czynniki ryzyka. Nie­stety, walka z tym trendem nie zawsze jest wystarczająco skuteczna. W Europie dzie­je się tak m.in. dlatego, że często pierw­szeństwo uzyskują działania (lub sposo­by ich realizacji) nieuzasadnione wynika­mi badań epidemiologicznych. Przykładem niech będą dobrze znane doświadczenia Finlandii, która osiągnęła spektakularny sukces w zwalczaniu raka szyjki macicy poprzez systematyczną realizację popula­cyjnych badań skryningowych mających na celu wykrycie nowotworu w okresie przed­klinicznym. Ma to istotny wpływ na wy­leczalność tej choroby. Doświadczenia fiń­skie, w których w sposób planowy mody­fikowano i doskonalono skryning, trwały prawie pół wieku. Obecny sukces Finlan­dii nasuwa skojarzenie z erradykacją ospy prawdziwej, aczkolwiek w odniesieniu do raka problem jest bardziej złożony.Rekomendowany model fiński przewi­duje 7 badań cytologicznych w ciągu ży­cia kobiety. W niektórych krajach europej­skich wykonuje się ich znacznie więcej po­przez obniżenie wieku pierwszego badania lub zwiększenie ich częstotliwości, co nie przyczynia się w istotny sposób do zmniej­szenia umieralności, natomiast znacznie podnosi koszty. Pragnę podkreślić, że mó­wię tu o masowych badaniach prowadzo­nych z funduszy publicznych w popula­cji generalnej, czyli wśród osób klinicznie zdrowych. Oczywiście wskazania lekarskie w stosunku do indywidualnej osoby mogą być inne, ale ona jest leczona w innym sy­stemie.Epidemia nowotworów jest w pewnym sensie „prezentem cywilizacji” – w mia­rę postępów w rozwoju krajów obecnego Trzeciego Świata i starzenia się ludności świata przypadków zachorowań będzie co­raz więcej. I tu widać nową rolę dla opraco­wywanego w Europie programu zwalcza­nia raka – może ona dzielić się doświad­czeniami np. z sąsiadującą Afryką, gdzie problemy związane z nowotworami stają się coraz poważniejsze.– Można więc powiedzieć, że byłaby to swoista forma spłaty długu zaciągnię­tego przez Europejczyków w trakcie ko­lonizacji…– Można też spojrzeć na takie działania w kontekście trendu globalizacji. Współ­praca prowadziłaby do zacierania różnic rozwojowych, które jaskrawo widać, gdy się porówna wskaźniki w internetowych bazach danych np. GLOBCAN czy też zu­pełnie ostatnio – CONCORD. Lekarzy i epidemiolo­gów w kształtowaniu społecznej świado­mości prozdrowotnej powinni wspierać politycy, dziennikarze, nauczyciele. Ważne, by przekazywali wiedzę jednorodną merytorycznie i ogra­niczoną do zaleceń o udokumentowanej skuteczności.– Wspomniała Pani, że wypracowa­nie skutecznych metod jest bardzo trud­ne. Dlaczego jest to tak dużym wyzwa­niem?– Przede wszystkim dlatego, że Europa jest bardzo zróżnicowana nie tylko ekonomicz­nie i społecznie, ale też wciąż ulega istot­nym zmianom poli­tycznym. Nie sprzy­ja to powszechnemu rozumieniu prawa do zdrowia jako jednego z podstawowych praw człowieka, po raz ko­lejny wyrażonego w roku 2005 w Kar­cie z Bangkoku. Ob­szar zdrowia publicz­nego pozostaje zbyt często niedoceniany przez elity rządzące i popularną publicy­stykę. Toteż nie dzi­wi niska świadomość społeczna, a zatem niezadowalająca współ­praca społeczeństwa i pacjentów w tym za­kresie.Poziom przygotowania społeczeństwa ma fundamentalne znaczenie dla sukcesu każdego planu zdrowotnego, a dla progra­mów zwalczania raka szczególnie. Jest to ogromne wyzwanie i zarazem pole do dzia­łania w szkołach, wśród ludzi dorosłych, w miejscach pracy, instytucjach świadczą­cych usługi medyczne, wśród świadcze­niobiorców, w stowarzyszeniach pacjen­tów etc., ale przede wszystkim wśród elit rządzących na każdym poziomie sprawo­wania władzy. Ważne jest, by przekazywa­na wiedza była jednorodna merytorycznie i ograniczona do zaleceń o udokumentowa­nej skuteczności.– Zatem walka z epidemią nowotwo­rów to nie tylko praca lekarzy i pielęg­niarek, nie tylko stosowanie skompliko­wanych procedur radioterapii i innych nowoczesnych technologii medycznych wraz z ich zapleczem, nie tylko kwestia laboratoriów i bazy szpitalnej oraz po­ważnych problemów związanych z no­wymi lekami. To także bardzo duża rola i znaczna odpowiedzialność epidemio­logów, specjalistów w zakresie zdrowia publicznego, prawników, finansistów, nauczycieli, wreszcie elit politycznych.– Tak. Zwalczanie nowotworów wyma­ga współpracy specjalistów wielu dziedzin w większości wymienionych przez Panią Redaktor, ponieważ wachlarz działań jest bardzo szeroki, poczynając od zapobiega­nia chorobie aż do chwili śmierci pacjenta, a każdy z etapów ma swoją specyfikę i wy­maga finansowania. Toteż rekomendacje dotyczące strategii walki z rakiem w Eu­ropie umiejscowiono w kilku obszarach, z których pierwszy zaleca utworzenie lub unowocześnienie istniejących już progra­mów oraz regularną ocenę ich wyników. Priorytety koncentrują się wokół profilak­tyki z zastosowaniem metod o udokumen­towanej skuteczności, zarówno w zakresie zapobiegania choro­bom, jak i skryningów populacyjnych, a tak­że wokół zapewnie­nia optymalnego le­czenia, które powin­no być zastosowane bez zbędnego opóź­nienia. Należy zapew­nić dostęp do szybkiej diagnostyki i leczenia w miarę możliwości według protokołów o najwyższej jakości, z uwzględnieniem preferencji pacjen­ta i z zapewnieniem możliwie najwyższej jakości życia po le­czeniu. Skoordyno­wać trzeba wszystkie etapy leczenia jak: diagnostyka, planowe leczenie, leczenie paliatywne; a wyniki le­czenia systematycznie oceniać z zastoso­waniem metod naukowych, na które po­winny być zapewnione stosowne środki fi­nansowe.Z tym obszarem wiąże się bezpośrednio kolejne zalecenie dotyczące wspomagania i rozwoju populacyjnych rejestrów nowo­tworów (RN), które są jedynym źródłem informacji o zasięgu epidemii i jej rozwo­ju. Dane RN pozwalają na przygotowanie prognoz oraz ocenę skuteczności zwalcza­nia nowotworów w populacji. Na podsta­wie danych RN planuje się bazę leczniczą oraz finansowanie leczenia a także inne działania związane ze zwalczaniem nowo­tworów, w tym zabezpieczenie socjalne po leczeniu. Istnieje zatem pilna potrzeba po­prawy jakości i zwiększenia zakresu da­nych RN w Europie oraz objęcie rejestracją jak największej populacji. Najlepiej, jeśli będą to RN o zasięgu krajowym. Obecnie funkcjonowanie RN w Europie napotyka wiele problemów, jak np. niespójność sy­stemów prawnych, które dotychczas unie­możliwiały ujednolicenie pracy RN w Eu­ropie.– Przeciwdziałanie każdej epidemii, zwłaszcza epidemii rozwijających się w dobie globalizacji, walka z nowotwo­rami, wymaga nie tylko współpracy in­terdyscyplinarnej, ale także transnaro­dowej. Jedną z takich płaszczyzn wy­miany doświadczeń i opracowania na ich podstawie spójnej strategii jest pro­jekt EUROCHIP. Jest Pani jednym z ko­ordynatorów tej Grupy Badawczej. Czy mogłaby Pani opowiedzieć nam o zało­żeniach projektu, o tym, co udało się już wypracować oraz o swojej roli w tej eu­ropejskiej grupie epidemiologów zajmu­jących się problematyką chorób nowo­tworowych?– Tak, rzeczywiście pracujemy w soli­darnej grupie, co bardzo sobie cenię. Łą­czy nas wspólny cel – perspektywa zmniej­szenia ludzkiego cierpienia oraz w sposób wymierny – zmniejszenie liczby zgonów, którym można zapobiec. Patrzymy na to z perspektywy znacznie szerszej niż wi­dziane z własnego kraju.Europa stanowi mozaikę narodów, kul­tur i możliwości ekonomicznych oraz natu­ralnie problemów zdrowotnych i sposobów ich rozwiązywania. Jak stale podkreślamy w naszej rozmowie, zagrożenie nowotwo­rami jest wspólnym i ważnym problemem Europy, lecz profil epidemii, sposoby walki z nią oraz wyniki leczenia chorych są bar­dzo zróżnicowane.Np. w Lombardii – bogatym regionie Płn. Włoch wysoka zachorowalność na tzw. nowotwory dieto-zależne obniża się w wy­niku skutecznej profilaktyki, podczas gdy w do niedawna bardzo biednej, lecz boga­cącej się Kampanii – zagrożenie to szybko wzrasta na skutek zmian w sposobie żywie­nia. Dzięki programom skryningowym we wspomnianej już Finlandii rak szyjki ma­cicy stanowi niespełna 1% zgonów wśród chorób nowotworowych, natomiast w Ru­munii – ponad 10% i 6% w Bułgarii, gdzie profilaktyka była nieskuteczna. Różna sku­teczność profilaktyki i standardów lecze­nia powoduje, że wyleczalność (wskaź­niki 5-letnich przeżyć) chorych na raka jelita grubego w Szwajcarii i krajach skan­dynawskich wynosi prawie 60%, podczas gdy w krajach postkomunistycznych poni­żej 45%. Takie przykłady można mnożyć.Celem naszych badań jest opracowanie owych rzetelnych podstaw niezbędnych do podejmowania decyzji w zakresie polityki zdrowotnej zmierzającej do zniwelowania tych kompromitujących różnic w zjedno­czonej Europie.Jednym z pierwszych osiągnięć EURO­CHIP (European Cancer Health Indicator Project, http://www.tumori.net/eurochip/) jest przygotowanie standaryzowanych na­rzędzi (wskaźników CHI, o których była już mowa) do oceny zagrożenia oraz mo­nitorowania walki z rakiem w sposób, któ­ry umożliwia porównania wyników w róż­nych regionach Europy, oraz śledzenie ich zmian w czasie. Celem jest zniwelowanie wspomnianych różnic, które są kompromi­tacją dla zjednoczonej Europy.W wielu krajach wskaźniki CHI opraco­wywane przez RN są już systematycznie udostępniane, co wiąże się bezpośrednio z koniecznością wspomnianej oceny progra­mów interwencyjnych. Jednym z ważniej­szych są wymieniane już wskaźniki 5-let­nich przeżyć, które stanowią podstawowe narzędzie do oceny skuteczności systemów ochrony zdrowia w krajach europejskich, czyli w uproszczeniu – określenie szansy wyleczenia chorych na nowotwory. Badania te są prowadzone w ramach projektu EU­ROCARE (http://www.eurocare.it/), które­go także jestem aktywnym członkiem.Do niedawna wskaźniki przeżyć w Pol­sce były szacowane tylko na podstawie da­nych z dwóch wielkich miast: Warszawy i Krakowa, ostatnio także z województwa świętokrzyskiego. Dzięki udziałowi Kielc badania polskie stały się trochę bardziej reprezentatywne, a populacja objęta ba­daniem zwiększyła się z 6% do ponad 9%. Pomimo to w Polsce zasięg badań objętych EUROCARE wciąż jeszcze jest zbyt mały.Polska, a ściśle biorąc RN w Gliwicach, Kielcach i w Opolu aktywnie uczestniczy­ły w badaniach dotyczących standaryza­cji wskaźnika, który wyraża opóźnienie le­czenia onkologicznego oraz powszechność stosowania nowoczesnych procedur leczni­czych. Opóźnienie leczenia jest od dawna znanym w onkologii niezależnym czynni­kiem rokowniczym, który istotnie wpływa na pogorszenie rokowania. Naszym zda­niem (publikacje są w trakcie przygotowy­wania) opóźnienie leczenia, które w Pol­sce dotyczy znacznej proporcji pacjentów oprócz wysokiego odsetka chorych w za­awansowanym okresie choroby, istotnie wpływa na niskie wskaźniki 5-letnich prze­żyć. Podobnie jest w innych krajach Europy, gdzie dzięki szybkim zmianom organizacyj­nym dąży się do skrócenia czasu oczekiwa­nia na leczenie, czyli, jak to obrazowo na­zwano, do skrócenia „straconego czasu”.W kolejnym, trzecim etapie Grupa Ba­dawcza EUROCHIP zamierza opracować program wsparcia walki z rakiem w Euro­pie poprzez wpływanie na poprawę akcep­tacji społecznej skryningów i poprawę zgła­szalności, a także wesprzeć jakość leczenia na etapie rehabilitacji oraz leczenia palia­tywnego.W ramach EUROCARE będziemy kon­tynuować badania wyleczalności chorych na nowotwory z uwzględnieniem różnych czynników rokowniczych oraz nadal bę­dziemy zapraszać do udziału w badaniach wszystkie RN, które zechcą podjąć się współpracy z nami.– Jak postrzega Pani pozycję Polski w europejskiej, globalnej walce o popra­wę stanu zdrowia społeczności między­narodowej? Jakie mamy atuty, a w jakich dziedzinach powinniśmy gonić świat, je­śli chcemy dotrzymać mu kroku?– Na tle głębokiego zróżnicowania sta­nu zdrowia ludności w Europie, obraz Eu­ropy Wschodniej jawi się, niestety, nieko­rzystnie.Odrębnym zagadnieniem jest to, że jak wspomniałam, obraz epidemiologiczny na­szego regionu kształtowany jest na podsta­wie danych pochodzących zaledwie z kilku populacyjnych RN, które dysponują dany­mi o wysokiej jakości. Współpraca między­narodowa wymaga standardów, wśród nich reprezentatywności populacji, żeby wyniki były porównywalne. Dane polskie są bardzo skąpe, co utrudnia opracowanie wymienio­nych wskaźników oraz porównania między­narodowe, a zatem i wnioskowanie.Naszym atutem jest niewątpliwie dobrze zorganizowana i mająca długoletnią trady­cję ogólnopolska sieć rejestrów onkologicz­nych powstała już w latach pięćdziesiątych we współpracy z Narodowym Instytutem Zdrowia w USA. Mamy również sieć pla­cówek onkologicznych. Możemy bez fał­szywej skromności chwalić się doświad­czeniami płynącymi z realizacji obecnego Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, który przewiduje także poprawę rejestracji w Polsce, oraz trzech poprzednich programów walki z rakiem, które dzięki zaangażowaniu prof. Tadeu­sza gdzie dzięki szybkim zmianom organizacyj­nym dąży się do skrócenia czasu oczekiwa­nia na leczenie, czyli, jak to obrazowo na­zwano, do skrócenia „straconego czasu”.W kolejnym, trzecim etapie Grupa Ba­dawcza EUROCHIP zamierza opracować program wsparcia walki z rakiem w Euro­pie poprzez wpływanie na poprawę akcep­tacji społecznej skryningów i poprawę zgła­szalności, a także wesprzeć jakość leczenia na etapie rehabilitacji oraz leczenia palia­tywnego.W ramach EUROCARE będziemy kon­tynuować badania wyleczalności chorych na nowotwory z uwzględnieniem różnych czynników rokowniczych oraz nadal bę­dziemy zapraszać do udziału w badaniach wszystkie RN, które zechcą podjąć się współpracy z nami.– Jak postrzega Pani pozycję Polski w europejskiej, globalnej walce o popra­wę stanu zdrowia społeczności między­narodowej? Jakie mamy atuty, a w jakich dziedzinach powinniśmy gonić świat, je­śli chcemy dotrzymać mu kroku?– Na tle głębokiego zróżnicowania sta­nu zdrowia ludności w Europie, obraz Eu­ropy Wschodniej jawi się, niestety, nieko­rzystnie.Odrębnym zagadnieniem jest to, że jak wspomniałam, obraz epidemiologiczny na­szego regionu kształtowany jest na podsta­wie danych pochodzących zaledwie z kilku populacyjnych RN, które dysponują dany­mi o wysokiej jakości. Współpraca między­narodowa wymaga standardów, wśród nich reprezentatywności populacji, żeby wyniki były porównywalne. Dane polskie są bardzo skąpe, co utrudnia opracowanie wymienio­nych wskaźników oraz porównania między­narodowe, a zatem i wnioskowanie.Naszym atutem jest niewątpliwie dobrze zorganizowana i mająca długoletnią trady­cję ogólnopolska sieć rejestrów onkologicz­nych powstała już w latach pięćdziesiątych we współpracy z Narodowym Instytutem Zdrowia w USA. Mamy również sieć pla­cówek onkologicznych. Możemy bez fał­szywej skromności chwalić się doświad­czeniami płynącymi z realizacji obecnego Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, który przewiduje także poprawę rejestracji w Polsce, oraz trzech poprzednich programów walki z rakiem, które dzięki zaangażowaniu prof. Tadeu­sza Koszarowskiego należały do prawdzi­wie awangardowych w Europie. Mamy tak­że kadrę wysoko wykwalifikowanych spe­cjalistów.Natomiast do znudzenia powtarza się kwestia niedofinansowania niemal w każ­dym obszarze onkologii. Godne podkreśle­nia jest jednak to, że przy kosztach ponad trzykrotnie niższych osiągamy wyniki le­czenia tylko nieznacznie gorsze niż w kra­jach starej UE (dane EUROCARE4).Chciałabym też wspomnieć, że w Polsce brakuje epidemiologów oraz że nie ma tra­dycji współpracy z epidemiologami. Doty­czy to lekarzy klinicystów, którzy general­nie powinni wykazać zainteresowanie od­ległymi wynikami leczenia nowotworów w populacji i uczestniczyć w planowaniu badań mających na celu ocenę tych wyni­ków. Brakuje również tradycji podejmowa­nia decyzji w oparciu o rzetelne badania epidemiologiczne, które z kolei wymagają finansowania. Poza tym wciąż zbyt małe jest zaangażowanie regionalnych RN we współpracę w ramach międzynarodowych projektów badawczych, w których wydatki na badania są rekompensowane. Ten brak woli współpracy trudno wytłumaczyć, po­nieważ wyniki badań prowadzonych w eu­ropejskim standardzie stanowią rzetelne źródło informacji i podstawę do odpowie­dzialnego planowania zarówno bazy dla lecznictwa onkologicznego, jak i kosztów z tym związanych, a przede wszystkim pozwalają na zdiagnozowanie obszarów, w których Polska w sposób niekorzystny odbiega od Europy. Niewątpliwie większe zainteresowanie elit rządzących wynikami badań epidemiologicznych przyczyniłoby się do poszerzenia współpracy w zjedno­czonej Europie oraz do poprawy jakości da­nych epidemiologicznych, a przede wszyst­kim do poprawy wyników leczenia chorych na nowotwory w Polsce.– Dane, które Pani Docent przytoczy­ła, z pewnością będą bardzo interesują­ce dla Czytelników, nie tylko ze wzglę­du na ich dużą wartość merytoryczną, ale również dlatego, że są to najświeższe informacje z pierwszej ręki. Dziękuję za­tem serdecznie za wywiad, który jest dla naszego miesięcznika prawdziwym wy­różnieniem.   Unia dla zdrowiaW Parlamencie Europejskim powsta­ła intergrupa złożona z 22 posłów (stan na 15 lipca 2008). Polaków reprezentuje w niej prof. Genowefa Grabowska.Cele intergrupy “Zdrowie Nerek” to:• działanie na rzecz włączenia schorzeń nerek w unijną agendę zdrowia,• podnoszenie powszechnej świadomości na temat zagrożeń związanych z prze­wlekłą chorobą nerek,• działanie jako forum stałych konsultacji i wymiany informacji pomiędzy pacjen­tami, lekarzami i pielęgniarkami, orga­nizacjami pozarządowymi oraz instytu­cjami unijnymi.Pierwsze oficjalne spotkanie intergru­py zaplanowano na październik. O po­stępach prac będziemy informować na łamach naszego miesięcznika.(oprac. Joanna Knapik) Artykuł ten został opublikowany w lipcowym numerze "OSOZ. W trosce o zdrowsze społeczeństwo" nr 7, 2008.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Newsletter






 

 
Deklaracja człokowska
 
 




Nie wstydź się być mężczyzną
Odważni Wgrywają

(c) Wszystkie prawa zastrzeżone
Fundacja Wspierająca Osoby Chore na Nowotwory Urologiczne "Wygrajmy Zdrowie" im. prof. Grzegorza Madeja
e-mail: fundacja@wygrajmyzdrowie.pl