| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
marek62
Dołączył: 14 Kwi 2009 Posty: 4 Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 4:28 pm Temat postu: Moja walka z Prostatą |
|
|
Materiał ten dedykuje: Lekarzom Internistom, Chirurgom Urologom. Psychologom, wszystkim tym, którzy mieli, mają lub będą mieli do czynienia z Prostatą i dolegliwościami związanymi z układem moczowym. Temat ten nie powinien być obojętny również partnerkom, które jako pierwsze zauważają, że z partnerem jest coś nie tak.
Materiał przetłumaczony na język Angielski zostanie przekazany NHS Cancer Screening Programmes.
Swoje spostrzeżenia ujmę w formie narracyjnej. Będzie to bardziej przystępna forma, która pozwoli na udzielanie odpowiedzi na zadawane przez czytelników pytania.
Postaram się na ile będzie to możliwe odpowiadać, instruować, wyprzedzać tematy dyskusji.
Bardzo długo zastanawiałem się nad tą publikacją. Odpowiedzi przyniosły wydarzenia z ostatnich dni Świątecznych 24; 25;26 - Grudnia 2008 roku.
Na pewno znajdą się malkontenci, mający w swej naturze zszarganie wszystkiego, bo to nie oni są autorami, tym bardziej, że opisywać będę autentyczne moje zachowania, które były na granicy absurdu. Zdaję sobie sprawę, że lekarze zapoznając się z tym materiałem będą bardzo często zadawali sobie pytania geniusz czy wariat?
25 -26 grudnia 2008 roku, idę spać o 2 w nocy. Zdejmuję pojemnik na mocz z łydki i zapinam do zbiornika nocnego. Wyłączyłem centralne ogrzewanie myśląc, że gdy będzie zimniej szybciej zasnę. Nie mogę! Z regularnością automatu mam parcie na pęcherz, co 10 minut.
W głowie natłok myśli i zapytań, na które nie jestem wstanie sobie sam odpowiedzieć.
Analizuję:, Co jest do cholery? Przed wymianą sączka (drenu) miałem takie odruchy, ale jak się zaparłem mocz wydostawał się obok sączka. Musiałem uważać na ten odruch żeby nie chodzić w mokrych majtkach. Nie było to takie męczące.
Jak doszło do tej wymiany? Bardzo prozaiczna czynność, jaką jest kąpiel i wycieranie ręcznikiem kąpielowym z dyndającym na ,,Wojtku”, pojemnikiem. Jeden energiczny ruch, pieczenie i widać, że wyrwałem ponad 3 cm., sączek. Początkowo myślałem, że nic się nie stało. Próbowałem nawet powrotem wcisnąć, ale nic z tego. Po upływie pół godziny silny odruch opróżniania. Napinam się mocz płynie obok drenu. Po kolejnym kwadransie podobne parcie z tą różnicą, że w drenie zauważyłem krwawe wybroczyny i mocz, który wydalałem obok drenu miał krwiste zabarwienie. Ubrałem się i wykonałem trzy rysunki (piktogramy) z syntetycznym opisem w języku angielskim. Zaznaczam, że mój angielski nie jest na tyle dobry bym mógł prowadzić naukowe pogaduszki. Na pierwszym rysunku wanna i człowiek w wannie z przewieszonym przez krawędź zbiornikiem. Na drugim mojego ,,Wojtka”, z którego zwisa dren z zbiornikiem na mocz, z zaznaczonym wysunięciem i opis. Trzeci przypuszczalna przyczyna zaczopowania drenu, z opisem. 25;26 - Tak wyposażony pojechałem do
(celowo pomijam miejscowość)* Royal Hospital na oddział Urologii gdzie jestem zarejestrowany. Po półtora godzinnym oczekiwaniu zajęto się moją osobą. Przepraszano za to, że, cierpiałem, ale tak jakoś wyszło. Spodnie w dół i kładę się na leżankę w gabinecie zabiegowym. Lekarz od razu zauważa krwawe wybroczyny i skrzepy w sączku i bez zwłoki zabiera się do zabiegu. Próbuje płynem przepchać lub zaciągnąć. Nic z tego, przerywa i wychodzi. Wraca z większą strzykawką i nowa butla, na której zdążyłem przeczytać.. Sodium… Kolejna próba, za czwartym razem poczułem wstrzykiwany płyn do pęcherza i zauważyłem jak tłok strzykawki ruszył w dół. Ja poczułem zwiększone ciśnienie w pęcherz a lekarz był widać zadowolony. Poinformował, że za dwie trzy minuty wszystko już będzie normalnie i wyszedł. Po chwili wrócił z pojemnikami na mocz, nowym drenem i kolejnym kompletem strzykawek. Szybko rozłączył, stary dren z pojemnikiem na mocz, który miałem przypiętymi taśmami do łydki.
Ciśnienie było jednak za duże, bo mocz z krwią oblał mi majtki prześcieradło na leżance i prysnął na ścianę. Zauważyłem, że lekarzowi zabrakło trzeciej ręki i szybko przejąłem końcówkę od zbiornika. Mając jedną wolną rękę sięgnął po strzykawkę a ja palcem drugiej ręki zatkałem dren. Lekarz szybko wpiął strzykawkę i pochwali poczułem zimno, lekkie szczypanie przy wyciąganiu starego drenu na końcówce, którego było widać zgrubienie i krwawe strzępki. Przejąłem mojego zmasakrowanego,,Wojtka” od lekarza, który szybko rozerwał paczkę z zieloną dzianiną, która po rozłożeniu miała okrągły otwór po środku. Zostałem przykryty dzianiną a przez otwór wysunąłem ,,Wojtka”. Lekarz bardzo szybko obmył zdezynfekował i zabrał się do wprowadzania drenu a ja szybko przybliżyłem końcówkę zbiornika. To była mistrzowska robota. Z chwilą wejścia końcówki do pęcherza poczułem odruch wypróżniania, ale lekarz był szybszy. Zdjęliśmy zbiornik z łydki i zawiesiliśmy na krawędzi leżanki..
Trudno jest opisać uczucie odchodzącego bólu i stan błogości, lekkości i uniesienia. Pierwszy zbiornik to była dosłownie chwila. Drugi może dwie trzy minuty dłużej. W sumie miałem około 2 litrów. Lekarz wyszedł wypisywać kartę, dając czas na doprowadzenie się do porządku i ponowne ubranie.
Ubrany wyszedłem z ,,Boxu”, sanitarnego. Mój lekarz wstawał od biurka i ruszył w moim kierunku. Ja postąpiłem podobnie. W dłoni miał moją kartkę z piktogramami i zapytał czy może ją zatrzymać. Potaknąłem głową, i się uśmiechnęliśmy do siebie. Lekarz pierwszy wyciągnął dłoń i zaczął składać życzenia. Przyjąłem z wdzięcznością życząc mu również. Gdy odprowadzał mnie do drzwi jeszcze raz przypomniał żebym uważał podczas kąpieli i przypomniał mi termin zabiegu.
Podziękowałem również paniom z rejestracji i złożyłem tradycyjne życzenia,,Merry Christmas and all the best for the New Lear! Wychodziłem jak nowo narodzony. Bez problemu usiadłem na siedzeniu za kierownicą i uruchomiłem silnik. Do domu wróciłem po północy. Zrobiłem dwie filiżanki owocowej herbaty i poszedłem na górę do sypialni. Kładąc się spać już myślałem, co będę robił w wigilię. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
marek62
Dołączył: 14 Kwi 2009 Posty: 4 Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
Wysłany: Wto Kwi 14, 2009 7:09 pm Temat postu: CDN walki |
|
|
24 – Grudnia /dzień.
Około ósmej obudziłem się mokry od potu. Podkoszulka, poduszka, kołdra i prześcieradło pod plecami mokre. W tyłku czuję pieczenie i mam wrażenie jakby coś w nim rosło. Siadam na krawędzi łóżka i moje wrażenia staja się faktem. Nie mogę siedzieć, czuję ucisk i potworny bul. Zastanawiam się, co może być przyczyną i zaglądam w bokserki. Widzę wyraźne ślady wybroczyn. Dotykam ,,Wojtka”, nie wyczuwam śladu bólu, żadnego obrzęku. Dren wychodzący śliski jest jeszcze od żelu. Odpinam nocny zbiornik i przymocowuje dzienny. Idę do łazienki zrobić porządek z sobą i wypłukać zbiornik.
Dzisiaj wigilia, i zastanawiam się, co będę robił? O koło dziewiąte dzwonię do firmy, bo pierwsza zmiana kończy produkcję, której nie dokończyła nocka. Paweł informuje, że z ostatniej partii 20 skrzynek łososia uzyskali 130 litrów oleju. Obecnie dosuszają resztę gdzieś około 5 skrzynek. Poinformował mnie, że z białego osadu zrobiła się galareta, czyli to jest chyba ten Kolagen. Przepraszam, że nie przyjechałem, złożyłem im życzenia.
Chcąc stłumić tępy ból i nie myśleć o nim musiałem się czymś zająć. Włączyłem odkurzacz i zacząłem wszystko dokładnie czyścić.
Wieczór wigilijny spędziłem sam łącząc się o koło 18,00 z domem. Żonę poinformowałem, że wszystko jest w najlepszym porządku. Nie wiem na ile uwierzyła? – Nie zadawała zbędnych i kłopotliwych pytań.
Jestem typem samotnika, ale Święta z najbliższą osobą wyglądają jednak inaczej. Radio BBC Classic już od rana nadawało standardy. Położyłem się o koło 19,00 i oglądałem program TV.
Noc z 24 na 25 – grudnia 2008.
Pierwsza w nocy ja jeszcze nie śpię. Oglądam nabożeństwo i zauważam, że obrządek anglikański bardziej do mnie przemawia jako człowieka wychowanego w wierze Katolickiej niż to, co jest w Polskich kościołach.
Godzina trzecia budzę się z drzemki. Czuje, że muszę się wysikać i coś jeszcze. Chwila, przecież ja mam dren. Wstaje przydeptuję z nogi na nogę, czuję jak zaczynam się pocić. Po chwili z nosa kapią mi krople potu. Naprężam się próbując przyśpieszyć oddawanie moczu. Podczas skurczów czuję bul w odbycie, czuję jak dren drażni mnie w środku. Z tym załatwianiem na twardo to tylko gazy. Gdzieś około 4,00 nad ranem zasypiam i budzę się około 6,00 z tymi samymi objawami. Kolejne pół godziny męczarni i kolejna drzemka do godziny 9,00.
BOŻE NARODZENIE
Takie miałem plany na Święta a leżę jak nie wyżęta szmata. Mokra podkoszulka, włosy i poduszka. Czuję jak śmierdzę potem, uryną. Wstaję i idę napuścić wody do wanny. Pytanie, krótka czy długa kąpiel, bardzo ciepła, czy umiarkowana? Wszystko przemawia za bardzo ciepłą by rozgrzać nerki i rozluźnić mięśnie. Wchodząc do wanny kolejne parcie na pęcherz. Szybko siadam tyłkiem w bardzo ciepłej wodzie i staram się zapanować. Ból i parcie odchodzą w oparach kąpieli. Upuszczając i dolewając ciepłej wody przeleżałem w wannie prawie dwie godziny. Zakładając jedynie szlafrok zszedłem na dół zrobić sobie coś do jedzenia i wstawić jagnięcinę do piekarnika.
Po zjedzeniu ,, Świątecznego śniadania”, odpalam mojego laptopa. Podkładam jedną, drugą poduszkę. Próbuję zrobić coś na wzór nocnika lub muszli klozetowej. To rozwiązanie zdaje egzamin. Jeszcze raz zapoznaje się z opracowaniami na temat Prostaty w języku polskim i angielskim. Zapoznaję się z procesami leczenia farmakologicznego i chirurgicznego. Według dostępnych informacji na dzień dzisiejszy leczenia farmakologicznego właściwie się nie stosuje. Pozostają tylko zręczne i sprawne dłonie chirurga i jego skalpel. Łyżeczkowanie lub amputacja. Pierwsze rozwiązanie nie pozbawia męskości, chyba, że zaistnieją jakieś powikłania. Okres rekonwalescencji nie do końca określony. Kłopoty to nie trzymanie moczu w początkowym okresie, podobnie jak przy pełnym usunięciu Prostaty. To jest to, co mnie przeraża i zniechęca do jakiegokolwiek zabiegu. Pozostaje nowoczesna technologia medyczna, jakim jest >Zielony laser<, lub stendy.
Za i przeciw, powikłania, zalety, przyczyny chorobowe. W głowie natłok informacji które nie nastrajają zbyt optymistycznie, jeżeli mówimy poważnie o rodzaju męskim.
Papierochy, pracoholizm, stresy, złe odżywianie i nadwrażliwość dotycząca męskiego ,,EGO’’, oto skutki męskiej choroby cywilizacyjnej, która dopada nawet trzydziestolatków.
Z tego, co przeczytałem wynika, że już od niemowlaka byłem źle karmiony i oto skutki tych złych nawyków. Zastanawiam się czy autorzy tekstów, na co dzień przestrzegają tych wszystkich reguł i zaleceń. Ja z upływem lat (60 przekroczona) mam doświadczenie i wiedzę dotyczącą współczesnego marketingu. Pamiętam czasy, kiedy kolorowe magazyny w tym znany ,,Murator” i wiele podobnych branżowych zamieszczało reklamy produktów, gdzie bardzo często na następnych stronach publikowane były recenzje profesorów lub pracowników naukowych. Ten rodzaj publikacji nazywano tekstem sponsorowanym. Nie ważne ze produkt nie sprawdzał się na rynku polskim. Ważny był efekt końcowy liczony w ,,wyłudzeniu” kilku milionów od naiwnych.
Na niczym dzisiaj tak się nie zarabia jak na nieszczęściu i akcjach humanitarnych.
Gdybyśmy mieli bardzo dobrą pamięć to pamiętalibyśmy, co mówił nasz wieszcz Jan Kochanowski w fraszce … szlachetne zdrowie nikt się nie dowie ile kosztujesz aż się zepsujesz….
To prawda, że gatunek ludzki z natury lubi być chory i z przybywaniem lat ilość dolegliwości wzrasta. To z kolei jest przyczynkiem do rozbudowy nie tylko przemysłu farmakologicznego lecz coraz bardziej dynamicznego rynku leków homeopatycznych, na którym wygrywają ci którzy potrafią ładnie i przekonywująco pisać na temat swoich eliksirów życia.
Ja dzisiaj właśnie stanąłem przed takim wyborem, z tą różnicą, że ja mam, w czym wybrać.
Przypominam sobie swoje opracowania związane z przetworzeniem (przetopem) tłuszczy wieprzowych i wołowych przy wykorzystaniu technologii mikrofalowej. Ich właściwości leczniczych i opóźnionego procesu starzenia (jełczenia).
…. Fakty autentyczne. Tłuszcz otrzymany z otoki i pachwin jak również łoju wołowego, stał w 2 kontenerach 80 litrowych przez okres prawie 1 roku. Chodziły po nim koty, od czasu do czasu podkarmiając się, podobnie jak i pracownicy, którzy korzystali z tłuszczu jako smarowidła przy gwintowaniu. Tłuszcz stracił się w kilka dni po tym gdy jeden z pracowników uległ bardzo poważnego poparzenia dłoni. Chcąc uśmierzyć bul, dłonie wpakował w tłuszcz….
Nie wiedziałbym o tym gdybym nie potrzebował próbki dla Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Reumatologii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach. Gdy przyjechałem po próbki kontenery były puste. Według zebranych relacji szybkość gojenia ran była taka, że poszkodowany pracownik nie zgłosił się na pogotowie. Po tygodniu okładów z tłuszczu mógł w rękawiczkach płóciennych, na które zakładał rękawice ochronne podjąć pracę. Po dwóch tygodniach nie miał śladu. Pracownicy zaczęli sprawdzać tłuszcz na zadrapaniach, skaleczeniach, których nie można uniknąć podczas prac spawalniczo – ślusarskich.
- Odpowiadam temat umarł śmiercią naturalną z powodu braku pieniędzy na badania. Ja również w tym okresie miałem głowę zaprzątniętą innym tematem.
Dzisiaj szukając alternatywnego rozwiązania leczniczego, staram się porównać wszystkie opracowania dotyczące tłuszczy rybich w tym Łososia. Znam doskonale technologie pozyskiwania nie tylko tłuszczu, lecz również produkcji mączki i nie potrafię zrozumieć przedstawianych opisów. Wszystkie polecane produkty w tym olej z Łososia otrzymywanego są przy wykorzystaniu wysokotemperaturowych technologii, które niszczą wszystkie wiązania białkowe, aminokwasów. Jeżeli już chcemy przyrównać zdrowie Eskimosa do europejczyka to powiedzmy, że ten Eskimos spożywa tłuszcze w naturalnej formie nieprzetworzonej technologicznie. Jeżeli już mówimy o obróbce termicznej to też dotyczącej niskich zakresów i powierzchownej.
Eskimos nie jada mięsa, czy ryby spieczonej, przegotowanej.
Ale jeżeli to, co reklamujemy, czyli tłuszcze rybie i Omega -3 otrzymywane przemysłowo mają takie właściwości, że jako suplement nie wiemy, na co nie działają, to, jakie właściwości maja tłuszcze rybie otrzymywane w niskich temperaturach wzbogacane o wszystkie mikroelementy zawarte tkance rybiej???
…. Oczywiście są i metale ciężkie i wiele lub bardzo wiele niepożądanych związków, ale czy to oznacza, że produkt jest do dupy…..
Mam tłuszcz ten najnowszy, lecz brak badań mikrobiologicznych. Wiem, że jest czysty, bo inny być nie może. W tym temacie i w tych badaniach jestem od ponad 10 lat
Jaki jest jednak skład chemiczny?
Przyjmując pracowników do pracy zwracam uwagę na ich stan dłoni. Skaleczenia, wygląd paznokci i otoczenia paznokci. Po tygodniu ponownie diagnozujemy, a tak właściwie to pracownik sam informuje, że odmłodniały mu dłonie, że rany, które miał po poprzedniej pracy dzisiaj już nie ma śladu po nich.
- Co powoduje tak szybkie gojenie ran i odbudowa ubytku w skórze i tkance zwierzęcej, ludzkiej?
- Co powoduje jego szybkie przenikanie do stawów?
- Jaki wpływ ma skład tłuszczu na odrost, pobudzenie i powstawanie nowych mieszków włosowych?
To są obserwacje poczynione na mojej własnej skórze i tym wszystkim, którym dostarczyłem tłuszcz Łososia z pierwszego wytopu.
Były przypadki przebiałkowania u karmiącej suki, czyraki, łuszczyca, grzybica.
Z tą karmiąca jamniczka to wyszedł bardzo ciekawy incydent, który warto opisać.
………….Po trzech dniach, kiedy rozdałem pierwsze próbki suszonego łososia i oleju, przez przypadek z Janet spotkałem się w sklepie. Ukłoniłem się na przywitanie w jej kierunku, gdy ona zaczęła wymachiwać rękoma prosząc żebym zaczekał przy jej samochodzie. Mój angielski był bardzo słaby lecz to zrozumiałem. Gdy wyszła z sklepu biegiem podbiegła do samochodu otworzyła drzwi i trzymając Jamniczkę na rękach podtykała mi pod nos szybko mówiąc. Przeprosiłem i szybko sięgnąłem po telefon mówiąc, że dzwonie do translatora. Mój tłumacz dopiero wyjaśnił całą sytuację. Janet była tak zadowolona, że musiała mi pokazać na własne oczy jak szybko pies zaczął powracać do zdrowia. To było te nieszczęsne podtykanie pod moje oczy. Ja natomiast byłem wystraszony i nie wiedziałem czy rana na grzbiecie psa to moja zasługa. Koniec był taki, że przygarnęła mnie do swych bardzo dużych piersi i pocałowała w policzek.
W ciągu kilku dni dowiedziałem się, że uratowano kilka psów, kotów i nawet trzy konie……
Obiadu nie jadłem, ukroiłem kawałek świeży, jagnięciny i zjadłem żurawiną. Do godziny 20,00
z przerwami spędziłem przy komputerze, poczym udałem się na górę do sypialni. Czułem, że coś niedobrego zaczyna się zemną dziać. Czuję jak temperatura idzie w górę. Przy łóżku mam dwa kartony soku jabłkowego z mięty i dwie filiżanki herbaty z konfiturą żurawinową. Czuję, że chce mi się sikać, a ja przecież mam dren. Siadam na krawędzi i drobię nogami jednocześnie naprężam brzuch. Uczucie parcia mija a ja na powrót przybieram pozycję horyzontalną i rozmyślam nad przyczyną tych objawów. Coraz bardziej myślę własnej terapii przy wykorzystaniu oleju z łososia.
Taki stan trwa do 3 w nocy gdzie już na progu wyczerpania decyduję się na własną kurację. Schodzę na dół i odlewam do czystej szklanki oleju z butli i przygotowuję narzędzia do aplikacji. Wiem, że potrzebny jest zakraplacz, ale skąd go wziąć?
Decyduję się na oprawkę z długopisu, która myję i dezynfekuję. Za pomocą oprawki będę pobierał olej i wkraplał do ,,Wojtka”. Ta sama oprawka ma mi posłużyć do zakroplenia odbytu.
W przerwach między parciami decyduję się na pierwszy krok i zakraplam olej do ,,Wojtka”, trzymając go w pozycji pionowej ściskając skórkę obok drenu. Od czasu do czasu poruszam drenem w dół i w górę. Po kilku takich ruchach zauważam, że swędzenie i pieczenie mija. Czekam następne pół godziny i zaczynam aplikację do odbytu.. natłuszczam papier toaletowy olejem i przecieram dupsko przy zwieraczu i sam zwieracz. Wpycham rurkę i aplikuję olej. Czuję jak ścieka. Dziwne to uczucie. Po dwudziestu minutach wpycham Paracetamol. Idę do łazienki umyć ręce.
Noc 26 – grudnia.
To nie jest spanie. To nie jest nawet drzemka. Od trzeciej trwałem w takim letargu do piątej. Byłem cały spocony i kolejne parcie. Siadam na krawędzi łóżka i potrząsam prawą nogą. Bul parcia powoli mija na, tyle że zaczynam na powrót myśleć. Zmieniam bieliznę osobistą a na poduszkę kładę suchy ręcznik. Kołdrę przewracam na drugą stronę i układając się ponownie do snu zażywam dwa paracetamole i łagodzę pieczenie przez ponowną aplikację oleju. Gdy tylko paracetamol zaczął działać zasypiam.
26 grudnia BOXINGDAY.
Budzę się sam w południe. Chwilę leżę, obmacując się w newralgicznych miejscach, sprawdzam czy podczas snu nie zerwałem rurek łączących zbiorniki na mocz. Wszystko w porządku. To poprzednie spocenie pozostawiło na prześcieradle wrażenie mokrych plam. Siadam na krawędzi i odczuwam po raz pierwszy mniejsze parcie i ból. W łazience bardzo dokładnie sprawdzam zawartość zbiorników i drenu. Zauważam, że mocz staje się w drenie jaśniejszy a w nocnym zbiorniku zauważam strzępki krwistych wybroczyn. Zgniatam je paznokciem poprzez ścianki zbiornika i zauważam jak oddają krwawą zawartość.
Po ogarnięciu i zrobieniu porządku w sypialni zjadłem lekkie śniadanie. W przyzwoitych domach zasadniczo o drugiej w południe to już jest po obiedzie. Próbuję trochę posiedzieć przy komputerze i zacząć spisywać tok mojego leczenia i moje opinie na ten temat. Pierwsze jak zwykle to, co się dzieje u nas w kraju. Korzystam z Wirtualnej Polski i TVN 24. Z oddali widać jak paranoiczną mamy klasę polityczną i jakim powoli stajemy się skansenem. Drugą czynnością jest codzienna poczta, która zasypuje pytaniami dotyczącymi jak pozbyć się grzyba i grzybicy.
Po szesnastej i kolejnej filiżance herbaty z konfiturą żurawinową zaczynam pisać (opisywać) dzień po dniu moje obserwacje i opinie dotyczące stosowania mojego >Suplementu< na bazie tłuszczu z łososia otrzymywanego przy wykorzystaniu technologii grzejnictwa mikrofalowego.
Jednak z siedzeniem mam problem. W sumie po dwóch godzinach idę do sypialni. Do dwudziestej drugiej oglądam programy telewizji angielskiej z krótkimi przerwami na zrobienie herbaty. Gdzieś koło jedenaste przystąpiłem do swej kuracji tłuszczowej. Proceder ten zajmuje około 45 minut.
27 grudnia:
Obudziłem się o siódmej rano. Nie byłem tak rozbity jak w poprzednie dni, ale niechętnie zwlekłem się z łóżka. Byłem umówiony z pracownikami na godzinę 8 rano. Jadąc do firmy po drodze zabrałem pracownika, który poinformował, że dzisiaj niemego sensu na jeden dzień rozpoczynać wytop, taka zapadła wczoraj wśród nich opinia.
Przyznam się, że byłem z tej sytuacji zadowolonych. Zaproponowałem pracownikowi, jeżeli się nie obrazi, że dostanie to, czego nie byłem wstanie zjeść w Wigilię i pozostałe świątecznych dni. Wróciłem do domu, zapakowałem pieczeń z jagnięcia i ryby do reklamówki i odwiozłem pracownika.
Po powrocie na śniadanie zjadłem płatki śniadaniowe z mlekiem i pół kromki z masłem zapijając herbatą z mlekiem. Po śniadaniu usiadłem do komputera z myślą o nauce angielskiej po odebraniu poczty i zapoznaniu się z informacjami. Nie siedziałem długo, bo ogarnęła mnie niesamowita senność. Nie rozbierając się rzuciłem się na łóżko. Obudziłem się dopiero o siedemnastej. Uf! To był prawdziwy spokojny sen od kilku dni. Pomimo tak spokojnego snu moja kondycja fizyczna nie była najlepsza. Większy wysiłek skutkował poceniem i w dalszym ciągu nie miałem parcia na jedzenie.
Pozostałą część wieczoru najzwyczajniej w świecie się byczyłem. Chodziłem, leżałem, herbata z żurawiną i program TV.
Mój układ moczowy zaczynał działać w miarę poprawnie. Parcie na oddanie moczu nie były tak częste i bolesne. W tyłku bez zmian czułem, że coś mam twardego, co utrudniało mi w dalszym ciągu siedzenie przy komputerze. W moczu zaczęły pojawiać się wybroczyny już jednak nie czerwone i bez krwinek. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
rakar
Dołączył: 13 Gru 2007 Posty: 15 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sro Kwi 15, 2009 7:57 am Temat postu: |
|
|
Napisz kolego coś o swoim leczeniu, najlepiej od początku. Jak widzę , złapałeś "wilka". Nie siadaj na kamieniu i nie pij angielskiego piwa, bo raz, że złapiesz jakąś francę a angielskie piwo jest do bani i potem piszesz androny.
Konkretnie, na co "chorowałeś", jakie leczenie od początku, wyniki,diagnoza, zaleczenie - wyleczenie, a potem napiszesz o swoim cudownym wynalazku, skutków jego zażywania. I żeby było piękniej, możesz dodać wątek z dziewczyną.
A ode mnie masz słowo ozdrowieńcze - pozdrawiam |
|
| Powrót do góry |
|
 |
marek62
Dołączył: 14 Kwi 2009 Posty: 4 Skąd: Jastrzębie Zdrój
|
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 6:40 pm Temat postu: |
|
|
Typowe kretyńskie zapytanie. Wilka to być może pan podłapał i zaatakował bardzo brutalnie szare komórki myślowe. Pierw przeżyj i doświadcz na własnym kasztanie
,,Prostata”, dorośnij by mądrze zadawać pytania. Nie życzę nikomu chodzenia przez okres 5 miesięcy z drenem i zbiornikiem. Jeżeli jest pan aż tak dociekliwy chętnie prześle zdjęcia z zawartością zbiornika i tego co zemnie wypływało.
Życzę więcej rozwagi i umiaru. Marek62 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
rakar
Dołączył: 13 Gru 2007 Posty: 15 Skąd: Olsztyn
|
Wysłany: Sob Kwi 18, 2009 10:28 pm Temat postu: Geniusz czy wariat? |
|
|
Geniusz czy wariat? - powtarzam Twoje słowa z postu.
Na początku coś osobie:
Dwa lata temu stwierdzony rak prostaty - operowany załonowo (założony cewnik),hormonoterapia,radioterapia ,leczę się do dziś i mam kłopoty,nie do końca zdiagnozowane. Wyników badań nie podaję, bo na razie jest to bez znaczenia.
Chcesz na prawdę wymienić się doświadczeniami i przeżyciami związanymi z chorobami układu moczowo-płciowego, odwiedź fora:
http://www.rak-prostaty.pl/forum/
http://www.prosalute.info/forum/
http://www.forum-onkologiczne.com.pl/forum/
czy "prostata australijska" , w sposób konkretny przedstawione własne doświadczenia przez Kangura2007,z leczenia raka prostaty.
Lubię pisanie postów w formie monologu,opisowo. Jednak czego mogłem dowiedzieć się z Twojego pisania?
- masz dolegliwości z prostatą (czyżby zabieg od str. krocza?)
- masz na czy w "Wojtku'' założony dren lub sączek (używamy nazwy sączek = dren,to jedno). Nie rozumiem,masz dwa dreny czy dwa sączki?
- wyszedłeś z wanny i wycierając się wyrwałeś dren czy sączek, i nie mogłeś to wsadzić z powrotem,a potem gdy kąpałeś się,to coś Ci dynadało poza wanną
- pojechałeś do Royal Hospital. Lekarz zrobił Ci to co zrobił i powiedział, żeby uważać podczas kąpieli i jestem zbulwersowany jego uwagą. Dziwię się, że nie dostałeś opier. za to,że wlazłeś z cewnikiem do wody w wannie. I to lekarz z Royal Hospital?!. Powinieneś był brać prysznic i to ostrożnie!.
Teraz spr. "zdrowotności" tłuszczów.
Już nasi przodkowie stosowali je jako leki. Do dziś ten i ów stosuje tłuszcz, a to z gęsi, a to z psa,a to...starczy.
Nigdy nie podważałem "cudowności" tych leków. Urodziłem się i mieszkałem na wsi i widziałem jak medycyna ludowa pomaga usunąć dolegliwości czy ulżyć w cierpieniu. Ale nie lubię,gdy robi się komercję z czegoś, co nie jest sprawdzone naukowo,a jeśli jest ,to potem jest masę podróbek. W końcu, to osobista sprawa każdego ,jak i jego wyznania religijnego, byle innym nie szkodziło i wyzyskiwało.
Kiedyś,na początku XX wieku,przed wejściem do wójta,stała beczka z łojem. Jeśli ktoś z plebsu zwanego też hołotą chciał wejść do wójta, musiał nałożyć łój na włosy,przeczesać grzebieniem przywiązanym do beczki,także tym łojem nasmarować buty,które wzuwał na nogi przed wejściem. Tak więc zastosowanie tłuszczów jest wszechstronne.
No i ludzki z Ciebie pan. Widać wielkopańskie maniery. Swojego pracownika obdarowałeś pieczenią z jagnięciny (na początku pisałeś,że jadłeś ją na surowo). W skojarzeniu z Anglią,jagnięcinę pamiętam z "Opowieści niesamowite" Allana Poe. Tam w jednej ze scen,żona zabija męża zamarzniętym udźcem jagnięciny. A tu proszę, pracownik będzie chwalił pana po wsze czasy.
Do ilości wyrabianego tłuszczu z łososia, uzyskanego kolagenu czy o normach do uzyskiwania wym. produktów podczas zmiany nie będę się wypowiadał i nie wiem czy to dużo czy mało.
Nie będę też wtrącał się w Twoje sprawy rodzinne, ale moja żona i dzieci nie pozostawiły by mnie samego, po operacji,z cewnikiem w siurze i to w Boże Narodzenie. Każdy z nas ma coś z samotnika,ale....ok,starczy.
Wyczytałem, że przekroczyłeś 60-tkę. Ja w czerwcu ukończę 60 lat. I to prawda,mimo tego wieku, można nie dorosnąć do zadawania pytań. Więc Ci nie zadam. Ale prośbę chyba mogę mieć. Więc proszę Ciebie jeszcze raz,a myślę,ze inni też- opisz swoją historię z leczenia prostaty, podaj wyniki.
I nie sierdź się tak.
Pozdrawiam |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|